Czy zdarzyło ci się kiedyś spojrzeć na rachunek za codzienne zakupy i stwierdzić, że wydajesz za dużo na jedzenie? Na pewno nie raz. Niestety mamy tendencję do rozrzutności, a ceny niektórych produktów spożywczych bywają zwyczajnie za wysokie. Istnieje jednak pewien prosty sposób, by w supermarketach żywić się smacznie i… za darmo. Moda na tzw. freeganizm powoli rozpowszechnia się w Polsce – zobacz, z czym to się je.

Śmietnik obfitości, czyli o marnowaniu jedzenia słów kilka

Wytwarzamy więcej, niż rzeczywiście potrzebujemy. Produkcja żywności w krajach pierwszego świata znacznie przewyższa konsumpcję, to oczywisty fakt. Półki sklepowe uginają się od towarów spożywczych, ale nawet najbardziej zachłanna klientela nie jest w stanie przejeść tego wszystkiego. Sprzedaż artykułów trochę po terminie ważności w wielu miejscach jest zakazana albo po prostu nie przynosi zysków, dlatego cały nadprogramowy asortyment supermarketów jest wyrzucany do śmieci. Każdego dnia na śmietniku lądują tony nie tylko produktów przeterminowanych, ale także tych, które prezentują się nie dość okazale na wystawie sklepu. Zupełnie dobre warzywa i owoce mogą trafić do kontenera, jeśli są lekko obtłuczone czy przebarwione. Taki sam los czeka żywność w uszkodzonym opakowaniu. Skutkiem takiej polityki jest marnowanie jedzenia na zatrważającą skalę, co budzi kontrowersje nie tylko ze względów ekonomicznych, ale przede wszystkim etycznych.

Niektóre środowiska aktywistów starają się zminimalizować to zjawisko, zakładając fundacje oraz instytucje podobne do polskiego Banku Żywności. Niestety, tego typu inicjatywy, chociaż słuszne i godne pochwały, na niewiele się zdają w dzisiejszych realiach postępującego konsumpcjonizmu – producentom zwyczajnie opłaca się taki konformistyczny model sprzedaży, a klienci rzadko kiedy analizują konsekwencje swoich wyborów konsumenckich. W Polsce sytuację dodatkowo komplikują przepisy prawne. Nawet jeśli supermarket chciałby oddać nadwyżkę żywności, będzie musiał zapłacić absurdalny podatek od darowizny i spełnić szereg formalności. Trudno spodziewać się przełomowej zmiany w najbliższej przyszłości.

Freeganie żywią się za darmo

Ktoś w końcu wpadł na pomysł, że skoro nie da się uchronić produktów przed wyrzuceniem, to można… wziąć je ze śmietnika. Na tym właśnie polega freeganizm, czyli połączenie diety ze stylem życia w duchu antykonsumpcjonizmu. Freeganie to najczęściej młode osoby, studenci i pracujący z klasy średniej. Chociaż stać ich na regularne zakupy w sklepie, wybierają kontenery. Pojedynczy łowcy lub całe grupy polujących wybierają się na nocne buszowanie w śmieciach na tyłach supermarketów – i wracają z plecakami wypakowanymi po brzegi. Takie wypady niosą ze sobą dreszczyk emocji, ale rzadko kiedy wiążą się z jakimkolwiek ryzykiem. Wyrzucona żywność nikogo nie interesuje, dlatego bez przeszkód można sprzątnąć ją ze śmietnika.

A co znajdują freeganie? Świeże warzywa i owoce, stojące w osobnych kartonach lub plastikowych opakowaniach. Produkty sypkie i pieczywo dzień po terminie ważności. Hermetycznie zamknięty nabiał z wgniecionym wieczkiem. Często zdarzają się prawdziwe rarytasy: hummus, jogurt bio, nienaruszone słodycze. Trudno w to uwierzyć, ale wystarczy zajrzeć na jedną z grup na Facebooku, gdzie freeganie chwalą się swoimi zdobyczami. Ich sukces polega na przełamywaniu stereotypów. Śmietnik raczej nie kojarzy się ze źródłem dobrego jedzenia. Jak widać, rzeczywistość może wyglądać inaczej.

Darmowe sklepy i foodsharing

Czasem jednak opory i konwenans okazują się nie do przejścia. Nie każdy ma chęć i odwagę przeszukiwać po nocach kontenery za supermarketami. Na szczęście to niejedyny sposób na wprowadzenie idei freeganizmu do swojej codzienności. Na Zachodzie popularne stają się darmowe sklepy ogólnospożywcze – wyglądają jak typowe markety, ale nie wydasz tam ani złotówki, ponieważ cały asortyment został odzyskany ze śmieci. Całkiem prawdopodobne, że i w Polsce pojawi się wkrótce takie miejsce. Już teraz w większych miastach spotykamy tzw. punkty wymiany żywności, czyli foodsharingu. Można przynieść tam produkty, których już nie potrzebujemy, a także wziąć bezpłatnie coś dla siebie. To zdecydowanie lepsza alternatywa niż wyrzucanie dobrych produktów do kosza. Foodsharing zresztą warto praktykować na co dzień, dzieląc się jedzeniem ze znajomymi, z pracownikami, z sąsiadem. Tak naprawdę najważniejsze jest nabranie szacunku do pokarmu i rozsądne obchodzenie się z żywnością.

Jeśli interesuje cię tematyka świadomego kupowania, dowiedz się także, czym jest ruch Zero Waste. Nie zapominajmy, że to od nas zależy, w jaki sposób będą wykorzystywane i dystrybuowane dobra naturalne – nie tylko jedzenie, ale także wszelkie inne produkty codziennego użytku. Aby nie marnować jedzenia, warto też nauczyć się odpowiednio układać je w lodówce.

Freeganizm – jedzenie z supermarketów za darmo

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *