Monstera, epipremnum, yukka – od kilku lat te i inne nazwy egzotycznych roślin są doskonale znane nie tylko zawodowym botanikom. Moda na rośliny domowe odżyła, w związku z czym wiele i wielu z nas marzy o choćby niewielkiej domowej dżungli. Supermarkety coraz szybciej odpowiadają na aktualne trendy, dlatego dziś egzotyczne rośliny możemy kupić przy okazji wyjścia po jogurt i bułki. Głównymi zaletami roślin z Biedronki czy Lidla są więc dostępność oraz bardzo atrakcyjne ceny. A jakie są wady?

Co tanio, to drogo?

Importowane produkty muszą być tak lekkie, jak to możliwe, żeby ograniczyć koszt transportu. Cierpią na tym rośliny dostępne w supermarketach – zamiast w ziemi, rosną w bardzo niskiej jakości podłożu. Próżno szukać w nim próchnicy i innych składników odżywczych, często nie utrzymuje nawet wody.

Kupując więc tanią monsterę czy dracenę trzeba mieć na uwadze, że konieczny będzie również zakup odpowiedniej ziemi oraz czegoś, co nada się na warstwę drenażu – np. keramzytu. To dodatkowe koszty, które sprawiają, że zakup rośliny za 9,99 przestaje być tak atrakcyjny, jaki wydawał się na pierwszy rzut oka.

Drugi problem, to niska jakość roślin. Od momentu spakowania doniczek na pokład samolotu do chwili, gdy pojawią się na sklepowych półkach, rośliny kilkakrotnie zmieniają otoczenie. A częste zmiany ciśnienia, nasłonecznienia i temperatury odbijają się negatywnie na ich kondycji i wytrzymałości. A po dotarciu do supermarketu wcale nie mają lepiej – trzymane są w ciemnych magazynach, przesuszane lub przelewane, bez nawozu i odpowiedniej opieki.

Brak należytej opieki i nieodpowiednie warunki przechowywania do doskonała okazja do zadomowienia się wszelkiej maści pasożytów. Insekty i grzyby trudno zauważyć na pierwszy rzut oka, a podczas szybkich zakupów zazwyczaj nie mamy czasu na dokładne oględziny. Ucierpieć na tym może nie tylko nasz portfel – bo kupiona roślina uschnie lub będzie konieczny zakup odpowiednich środków chemicznych – ale też pozostali zieloni domownicy, którzy mogą się zarazić.

Mix roślin zielonych

Pracownicy giełdy roślin, sklepu ogrodniczego czy kwiaciarni zazwyczaj posiadają przynajmniej podstawową wiedzę na temat sprzedawanych roślin. Są w stanie doradzić, co najlepiej nadaje się do warunków panujących w naszym domu oraz dobrać odpowiednie środki pielęgnacyjne. Na taką pomoc nie możemy liczyć w supermarkecie i trudno mieć o to pretensje – nikt przecież nie zatrudni na etat botanika do obsługi regału z kilkoma kwiatkami w Kauflandzie.

Można powiedzieć, że rozwiązaniem w tej sytuacji jest internet – można szybko znaleźć informacje o wymaganiach wybranego gatunku i po sprawie. Niestety, nie zawsze. Często na opakowaniach można bowiem spotkać „nazwy” takie, jak „mix roślin zielonych”. Jeśli producent już pofatyguje podać się bardziej szczegółową informację, często ogranicza się jedynie do podania gatunku, ale milczy na temat odmiany, a tych może być naprawdę wiele!

Czy warto kupować rośliny w supermarketach?

Czy warto więc kupować rośliny doniczkowe przy okazji codziennych zakupów? Mimo wszystko uważamy, że tak. Warto jednak trzymać się kilku zasad, by z ta przyjemność nie była powodem rozczarowań i kłopotów. Kupując roślinę w supermarkecie:

  • Zwróć uwagę, czy nie jest uszkodzona
  • Przyjrzyj się dokładnie, czy nie ma pasożytów lub dziwnych plam na liściach
  • Wybierz egzemplarz, który wydaje się mocny i zdrowy
  • Po powrocie do domu od razu przesadź ją do lepszego jakościowo podłoża
  • Jeśli producent nie podaje nazwy gatunku lub odmiany, postaraj się ją zidentyfikować, aby wiedzieć, jak o nią dbać – pomogą fora internetowe i grupy na Facebooku

 

Rośliny domowe z supermarketów – czy warto je kupować?

Post navigation